Posty

Kwiatowe przeprowadzki - Cześć któraś tam sagi

Obraz
 Poranek rozpoczęty pracowicie. Kwiaty otrzymane za Elektro odpady w końcu miały znaleźć nowy dom w większych doniczkach. Zapobiegawczo parę dni wcześniej przytaszczyłam już nie wiem który worek ziemi. Doniczki przygotowane.  Nie zaprzeczę, że przed zdjęciem dokładnie pozamiatałam a po intensywnym przesadzaniu i przesypywaniu uczyniłam to ponownie.  Kto by przypuszczał. 😉 Szybka przekąska za dobrze wykonaną pracę... I musiałam zabrać się za rzecz którą odkładałam już od jakiegoś czasu.  Przez ostatnie parę dni pogoda była naprawdę paskudna. Zimno i mokro. Wyglądałam tylko przez szybę czy roślinki całe, czy może któraś nie wygląda na wołającą o pomoc i chowałam nos za firankę. Tak więc nadszedł ten dzień. Fasolka szparagowa wylądowała na zewnątrz balustrady. W imię nie marnowania wykorzystałam stare uchwyty na doniczki. Długo to odwlekałam bo ich system dokręcania mnie irytuje (zawsze gdzieś w istotnym momencie wypadnie jakąś śrubka) ale dałam radę.  Był regał w...

Rzodkiewkowy numer i kwiaty za elektrośmieci

Obraz
Balkon po raz kolejny przypomniał mi, kto tu rządzi. Przypadek, przeznaczenie, brak umiejętności ale na pewno nie moja wola 🙂Rzodkiewki, które miały być chrupiące, pyszne i czerwoniutkie wywinęły mi psikusa – zamiast dorodnych bulw miałam dżunglę liści. Zaledwie trzy sztuki miały korzeń o średnicy niecałego centymetra. A reszta? No cóż…  Próba numer dwa jesienią. Nie mogłam odżałować zawodu ogrodniczego i liście zerzarłam na kanapce. Kwiaty za elektrośmieci  Z biegiem lat nazbierało się w piwnicy całkiem sporo zepsutych elektośmieci. Co jakiś czas dokładałam kolejne a w mojej okolicy zbiórek brak albo tego dnia nie mogła bym podjechać bo praca. Kiedy w zeszłym tygodniu taszcząc worek z ziemią do kasy zobaczyłam plakat wiedziałam, że to niemal przeznaczenie. Cudowny i zieloniutki (w Leroy Merlin prawie wszystko jest zielone) mówiący o zbiórce elektroodpadów.  Za oddanie śmieci w lokalnym markecie budowlanym dostałam kwiaty. Jestem zaskoczona. Ktoś zabrał moje śmieci i po...

Balkonowy armageddon

Obraz
 Nie wiem czy się załamywać czy cieszyć. Wszystko (no prawie) rośnie na balkonie jak szalone.  Zaczynałam pisać z myślą: Udokumentuje swoją przygodę z ogrodnictwem balkonowym!  Wspaniała myśl, dała mi mnóstwo frajdy i przyjemności. Nie przemyślałam tylko jednej rzeczy. Wysiałam OGROM nasion. Ledwie zaczynam o czymś pisać a następnego dnia pojawia się kolejna ciekawostka. Nic tylko stać na balkonie z aparatem i robić zdjęcia, ale skąd wziąć kolejną dobę w gratisie?  Jeszcze nie wiem.  Na razie mogę podzielić się zdjęciem groszka który przepadł w wirze przesadzania, dosiewania i sprzątania. Uprawa groszku na balkonie kiedyś była dla mnie dużym wyzwaniem. Nadal zastanawiam się czy coś z tego gagatka jeszcze będzie czy uschnie.  Jeżeli mnie pamięć nie myli groszek próbowałam wysiewać dwa razy i za każdym razem wyrastał dosyć chętnie by potem paść. Nie wiem, może wysyłałam mu negatywne wibracje przyglądając się na zbyt ostentacyjnie. Może też wysiewałam go zbyt ...

Majowe porządki - Wielki upadek regału wstydu

Obraz
 Nie da się ukryć, że w końcu nadszedł ten dzień. Regał został posprzątany i muszę przyznać, że od razu zrobiło się przyjemniej. Nie mogłam sobie odmówić zdjęć przed i po 🙂 Muszę przyznać, że jestem więcej niż dumna z efektu. Dodatkowo wyprowadziłam na zewnątrz Papirusa, pewnie jak co roku zrobi mi psikusa i na balkonie będzie się czuł więcej niż wspaniale a zimą zacznie podsychać. No nic, taki jego krąg życia. Przyszła gwiazda która zabłyśnie dopiero jesienią.  Ogród na trzecim piętrze przedstawia Pana Ciemiernika. Nie mogę ukryć, że w grudniu kiedy tylko zobaczyłam te rośliny w sklepie to kompletnie skradły moje serce. Chciałam jednak zostawić wspomnienie o nim na czas aż zrobi się na dworze ponownie szaro i brzydko a on będzie gwiazdą balkonu gdyż teraz nie prezentuje się tak pięknie jak wcześniej. Lustereczko powiedz przecie kto będzie najpiękniejszy w świecie? Pozostałości po szybkim spa. Nie pierwszy raz przycinałam Ciemiernika. Pierwszy taki zabieg przeszedł po zakupie...

Kto sieje ten potem przesadza

Obraz
Nie dało się już tego dłużej przekładać. Ziemia oraz keramzyt zostały dzielnie przyniesione. Donic i doniczek było w bród więc trzeba było zabrać się za przesadzanie. Na pierwszy ogień poszły pomidory jednak szybko okazało się, że trzy dwudziesto litrowe worki z ziemią to było za mało! Poczułam się niczym Napoleon, któremu nie udało się zdobyć Moskwy.  Mimo wszystko nie poddaje się a ogrodnicze cardio będzie trwać ;) Dziesięć posadzonych, zostało jeszcze sześć Nie spodziewałam się tego niedoliczenia jeżeli chodzi o ilość ziemi a przeliczyłam się jeżeli chodzi o liczbę sadzonek. Mam nadzieję, że w przyszłym roku matematyka balkonowa wyjdzie mi zdecydowanie lepiej.  Nowi lokatorzy zadowoleni z przeprowadzki. Wcześniej posadzeni już szykują się na pyszne zbiory. A ci państwo czekają nadal na swoją kolej. Paprykowo bakłażanowy szał Zdarzyło się, że pierwszy raz w życiu kupiłam gazetę o ogrodnictwie. Pomyślałam sobie: "Tyle się z zapałem ostatnio grzebię w ziemi, może się czegoś ci...

Szpinak na śniadanie, pan Bratek w formie i wielkie przeprowadzki balkonowe

Obraz
Szpinakowa chwała i koperkowy luksus Bo nie ma jak śniadanie prosto z balkonu. Dziś na balkonie odbyło się prawdziwe ogrodnicze zamieszanie! Zaczęło się od obfitych zbiorów szpinaku – pierwszy raz było go tyle, że spokojnie starczyło na porządną porcję do szakszuki. Drugą część zapakowałam do lodówki – czeka cierpliwie na swoją kulinarną kolej. Przy okazji udało się zdobyć też dwie gałązki koperku – nie jest to może ilość hurtowa, ale za to smakuje jak milion dolarów.  Nowi lokatorzy i spontaniczne sianie – klasyka gatunku Z serii: Przecież jeszcze jedno ziarenko się zmieści . Doniczka po szpinaku szybko znalazła nowych lokatorów: małe sadzonki aksamitek, które wyglądają, jakby dobrze się tam czuły. I ponieważ nie umiałam sobie odmówić wrzuciłam między nimi kilka nasionek szpinaku, bo niby czemu nie? Zobaczymy, kto wygra miejsce przy słońcu. Pani Truskawka potrzebuje resetu Samotna doniczka, kocyk i czas na przemyślenia Niestety, nie wszystko poszło idealnie – jedna z Pań Truska...

Wyprawy po ziemię, początki rozsadzania i nie wiem... ALE się dowiem oraz mały regał wstydu

Obraz
Ziemia, keramzyt i komunikacja miejska – czyli ogrodnicze cardio Nie każdy bohater nosi pelerynę. Czasem nosi 20-litrowy worek ziemi w plecaku i keramzyt w dłoni, a zamiast konia ma... tramwaj linii 5. Bez samochodu każda wyprawa po ogrodnicze zaopatrzenie zamienia się w ekspedycję. Działałam na raty, dzień po dniu, kurs po kursie. Ziemia zdobyta! Keramzyt też! Mały regał wstydu i Pan Bratek Regał z doniczkami, keramzytem, doniczkowymi śmieciami i czymś, co chyba kiedyś było rękawiczką, przestał mieścić się dla mnie w kategorii „artystyczny nieład”. Zamarzyło mi się, żeby Pan Bratek – świeżo odratowany z wyprzedaży – miał przyzwoite miejsce do życia. Może i nie jestem perfekcyjną ogrodniczką, ale bratek zasłużył na odrobinę ładu i estetyki. Uroczyście przysięgam, że w końcu posprzątam ten bałagan. Sałata czy jabłonka? Balkonowe niespodzianki W jednej z doniczek, gdzie chyba miała rosnąć sałata, coś jakiś czas temu zaczęło kiełkować. Tyle że… to nie wygląda jak sałata. Mam przec...