Nie dało się już tego dłużej przekładać. Ziemia oraz keramzyt zostały dzielnie przyniesione. Donic i doniczek było w bród więc trzeba było zabrać się za przesadzanie.
Na pierwszy ogień poszły pomidory jednak szybko okazało się, że trzy dwudziesto litrowe worki z ziemią to było za mało! Poczułam się niczym Napoleon, któremu nie udało się zdobyć Moskwy.
Mimo wszystko nie poddaje się a ogrodnicze cardio będzie trwać ;)
Dziesięć posadzonych, zostało jeszcze sześć
Nie spodziewałam się tego niedoliczenia jeżeli chodzi o ilość ziemi a przeliczyłam się jeżeli chodzi o liczbę sadzonek. Mam nadzieję, że w przyszłym roku matematyka balkonowa wyjdzie mi zdecydowanie lepiej.
Nowi lokatorzy zadowoleni z przeprowadzki.
Wcześniej posadzeni już szykują się na pyszne zbiory.
A ci państwo czekają nadal na swoją kolej.
Paprykowo bakłażanowy szał
Zdarzyło się, że pierwszy raz w życiu kupiłam gazetę o ogrodnictwie. Pomyślałam sobie: "Tyle się z zapałem ostatnio grzebię w ziemi, może się czegoś ciekawego dowiem".
No i się dowiedziałam. Najprawdopodobniej nici będą z bakłażanów ponieważ mamy zbyt chłodny dla nich klimat i wychodowanie ich od ziarenka i doprowadzenie do owocowania jest trudne. Zastanawiam się czy w ogóle wykiełkowały, no cóż. Poczekamy, zobaczymy.
Już po rozsadzeniu. Po lewej ci podejrzewani o bycie bakłażanem.
Doniczkowe znaki zapytania
Wysiewając większość nasion, które mi tylko wpadły w ręce byłam przygotowana na to, że mogą nie wyrosnąć. Ta doniczka tego przykładem.
O dziwo dwie małe roślinki widoczne na zdjęciu to małe szpinaki które nie wiem jak się tam znalazły.
Spokojnie, bez obaw. Miejsce nie może się zmarnować szybciutko dosypałam tam nasion Bazyli, Kolendry oraz Trybuły. Czym by nie było to ostanie mam nadzieję, że będzie smaczne.
Akcja reanimacja i pierwsza truskawka
Ratowanie truskawki chyba przebiega pomyślnie bo dopatrzyłam się czegoś co wygląda na nowy listek. Czekamy, obserwujemy i nie zapeszamy.
Po podupadnięciu na zdrowiu nie spodziewałam się, że odbije i już widziałam jak wyrzucam biedactwo do BIO odpadów, ale może, może. Zobaczymy.
I duży sukces. Pierwsza truskawka która była przepyszna!
Aktualizacja pogotowia kwiatowego
Mały a cieszy, czyli niebieski jegomość zakwitnie ponownie. Goździki też prezentują się bardzo dobrze pomimo podeschniętych listków, no cóż taka ich uroda.
Mały wielki sukces. Przetrwali wszyscy.
Póki co gwiazdą pozostaje jednak Pan Bratek. Nie można mu odmówić, że wygląda szałowo.
Co z Ciebie wyrośnie? Gruszki na wierzbie czy śliwki na sośnie?
Eksperyment z nasionkami od mamy udał się jak na razie przednio.
Nie wiem skąd wplątały się nasionka nasturcji, ale nie żałuję. Teraz zobaczymy kim jest kiełkująca reszta :)
(Mam nadzieję, że) Uratowany w ostatniej chwili!?
Muszę przyznać, że moje zapominalstwo prawie (mam nadzieję, że tylko prawie) doprowadziło do jego śmierci. Osobnik na zdjęciu poniżej jest bliżej niezidentyfikowanym cytrusem.
Nie mogę sobie odmówić nie przybliżenia jego historii.
Pewnie nikt nie uwierzy ale kiedyś był nasionkem przyniesionym w grudniu do mieszkania wewnątrz jakiegoś cytrusa.
W porze przedświątecznej w moim mieszkaniu przebywały cytryny, mandarynki, pomarańcze a i pewnie grejpfrut by się znalazł.
Nie mam pojęcia podczas krojenia któregoś z nich naszła mnie ochota na mały ogrodniczy eksperyment. Z małym nasionkem w dłoni ruszyłam do jedynej rośliny domowej której konsekwentnie nie zapomniałam podlewać chociaż i tak przyschła - taka jej złośliwość. Nasionko znalazło dom w garnku Pana Papirusa a po ponad miesiącu wykiełkowało chociaż zauważyłam to duuużo później.
Przesadziłam małą roślinkę do osobnej doniczki i cieszyłam się każdym listkiem do momentu aż nie rozpoczął się balkonowy szał.
Na balkonie zagościła szklarnia a ja sadziłam więcej i więcej aż nie zajrzałam za zasłonkę na parapet w poszukiwaniu nożyczek i wtedy sobie o biednej roślince przypomniałam.
Przepraszam cytrusiku najmocniej, że dołączyłeś do Balkonowego Pogotowia.
Komentarze
Prześlij komentarz