Rzodkiewkowy numer i kwiaty za elektrośmieci
Balkon po raz kolejny przypomniał mi, kto tu rządzi. Przypadek, przeznaczenie, brak umiejętności ale na pewno nie moja wola 🙂Rzodkiewki, które miały być chrupiące, pyszne i czerwoniutkie wywinęły mi psikusa – zamiast dorodnych bulw miałam dżunglę liści. Zaledwie trzy sztuki miały korzeń o średnicy niecałego centymetra. A reszta? No cóż… Próba numer dwa jesienią.
Nie mogłam odżałować zawodu ogrodniczego i liście zerzarłam na kanapce.
Kwiaty za elektrośmieci
Z biegiem lat nazbierało się w piwnicy całkiem sporo zepsutych elektośmieci. Co jakiś czas dokładałam kolejne a w mojej okolicy zbiórek brak albo tego dnia nie mogła bym podjechać bo praca. Kiedy w zeszłym tygodniu taszcząc worek z ziemią do kasy zobaczyłam plakat wiedziałam, że to niemal przeznaczenie. Cudowny i zieloniutki (w Leroy Merlin prawie wszystko jest zielone) mówiący o zbiórce elektroodpadów.
Za oddanie śmieci w lokalnym markecie budowlanym dostałam kwiaty. Jestem zaskoczona. Ktoś zabrał moje śmieci i podjął się zadania utylizacji a ja dostałam kwiaty, piękne, świeże kwiatki w zamian za stare, zepsute urządzenia. Czasem naprawdę warto zrobić porządki i pozbyć się zalegających gratów.



Komentarze
Prześlij komentarz