Majowe porządki - Wielki upadek regału wstydu

 Nie da się ukryć, że w końcu nadszedł ten dzień. Regał został posprzątany i muszę przyznać, że od razu zrobiło się przyjemniej.

Nie mogłam sobie odmówić zdjęć przed i po 🙂

Muszę przyznać, że jestem więcej niż dumna z efektu. Dodatkowo wyprowadziłam na zewnątrz Papirusa, pewnie jak co roku zrobi mi psikusa i na balkonie będzie się czuł więcej niż wspaniale a zimą zacznie podsychać. No nic, taki jego krąg życia.

Przyszła gwiazda która zabłyśnie dopiero jesienią. 

Ogród na trzecim piętrze przedstawia Pana Ciemiernika. Nie mogę ukryć, że w grudniu kiedy tylko zobaczyłam te rośliny w sklepie to kompletnie skradły moje serce. Chciałam jednak zostawić wspomnienie o nim na czas aż zrobi się na dworze ponownie szaro i brzydko a on będzie gwiazdą balkonu gdyż teraz nie prezentuje się tak pięknie jak wcześniej.

Lustereczko powiedz przecie kto będzie najpiękniejszy w świecie?

Pozostałości po szybkim spa.

Nie pierwszy raz przycinałam Ciemiernika. Pierwszy taki zabieg przeszedł po zakupie gdyż nabyłam go jako roślinę umierającą na przecenie. Drugie cięcie przeszedł w kwietniu gdy chwilowe upały sprawiły, że nie dopilnowałam wystarczająco częstego podlewania. To jego trzecie strzyżenie i jak do tej pory wystarczy dać mu kilka dni by wypuścił nowe listki. 

Ważna informacja a może i przypomnienie. Ciemierniki są roślinami trującymi więc po takich zabiegach trzeba dobrze umyć narzędzia i ręce 🙂

Ciemiernik jest rośliną lubiącą wilgoć i chłód. Właśnie dlatego otrzymał zaszczytne miejsce w najbardziej zacienionym koncie i kiedy tylko wypuści nowe kwiaty (a mam gorącą nadzieję, że tak będzie) pojawią się zdjęcia 🙂

Truskawkowe sukcesy i porażki 

Zacznijmy od sukcesów gdyż były wyjątkowo słodkie.


Mogę zagwarantować, że były równie pyszne co piękne. 


Ta delikwentka zrobiła mi psikusa i mimo podlewania przyschła a kwiaty zostały zgubione. No nic, chwilowo z tej pani nie ma co podjadać.

Za pamięci. Ratowana truskawka nie chciała pomocy i przyschła sobie na amen więc pożegnajmy ją chwilą milczenia tak jak biednego cytrusika bo wyzioneli ducha razem.

Pan Bratek na wymarzonym miejscu 


Bardzo się cieszę, że ta chwila w końcu nadeszła. Lubię gdy udaje mi się w końcu osiągnąć zamierzony cel a bratki w końcu otrzymały zaszczytne miejsce.

Nie mogłam sobie też odmówić wysiania kolejnej partii rzeżuchy 🙂

Pomidorowa dżungla w fazie kwitnienia 




Jestem absolutnie zachwycona. 
W marcu nie mogłam nawet przypuszczać, że tak ogromna ilość nasion wykiełkuje i co więcej nie zmarznie podczas kwietniowych mrozów. 
Dziś jest niestety chłodno ale to przecież nie zatrzyma mnie przed pracami ogrodowymi. Ciepły dres założony. Teraz trzeba wyruszyć na przygodę dalszego przeglądu upraw.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rzodkiewkowy numer i kwiaty za elektrośmieci

Balkonowy armageddon