Szpinak na śniadanie, pan Bratek w formie i wielkie przeprowadzki balkonowe

Szpinakowa chwała i koperkowy luksus
Bo nie ma jak śniadanie prosto z balkonu.

Dziś na balkonie odbyło się prawdziwe ogrodnicze zamieszanie! Zaczęło się od obfitych zbiorów szpinaku – pierwszy raz było go tyle, że spokojnie starczyło na porządną porcję do szakszuki. Drugą część zapakowałam do lodówki – czeka cierpliwie na swoją kulinarną kolej.

Przy okazji udało się zdobyć też dwie gałązki koperku – nie jest to może ilość hurtowa, ale za to smakuje jak milion dolarów. 

Nowi lokatorzy i spontaniczne sianie – klasyka gatunku


Z serii: Przecież jeszcze jedno ziarenko się zmieści.

Doniczka po szpinaku szybko znalazła nowych lokatorów: małe sadzonki aksamitek, które wyglądają, jakby dobrze się tam czuły. I ponieważ nie umiałam sobie odmówić wrzuciłam między nimi kilka nasionek szpinaku, bo niby czemu nie? Zobaczymy, kto wygra miejsce przy słońcu.

Pani Truskawka potrzebuje resetu



Samotna doniczka, kocyk i czas na przemyślenia

Niestety, nie wszystko poszło idealnie – jedna z Pań Truskawek wygląda na wybitnie obrażoną na życie. Opadła i przyschła, więc przeniosłam ją do osobnej doniczki, gdzie będzie miała czas na refleksję i ewentualne odbicie. 

Ps. Niestety muszę przyznać, że wewnętrznie płaczę za utraconym zbiorem.

Pan Bratek na salonach

Bo ktoś tu wyraźnie lubi błyszczeć 

Za to Pan Bratek w świetnej formie – kwitnie, szaleje i zdecydowanie robi za gwiazdę balkonu.

A regał wstydu? No cóż… nadal czeka. Może jutro. Albo pojutrze. Albo w kolejnym wpis.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rzodkiewkowy numer i kwiaty za elektrośmieci

Balkonowy armageddon

Majowe porządki - Wielki upadek regału wstydu