Wyprawy po ziemię, początki rozsadzania i nie wiem... ALE się dowiem oraz mały regał wstydu

Ziemia, keramzyt i komunikacja miejska – czyli ogrodnicze cardio

Nie każdy bohater nosi pelerynę. Czasem nosi 20-litrowy worek ziemi w plecaku i keramzyt w dłoni, a zamiast konia ma... tramwaj linii 5.
Bez samochodu każda wyprawa po ogrodnicze zaopatrzenie zamienia się w ekspedycję. Działałam na raty, dzień po dniu, kurs po kursie. Ziemia zdobyta! Keramzyt też!

Mały regał wstydu i Pan Bratek




Regał z doniczkami, keramzytem, doniczkowymi śmieciami i czymś, co chyba kiedyś było rękawiczką, przestał mieścić się dla mnie w kategorii „artystyczny nieład”.
Zamarzyło mi się, żeby Pan Bratek – świeżo odratowany z wyprzedaży – miał przyzwoite miejsce do życia. Może i nie jestem perfekcyjną ogrodniczką, ale bratek zasłużył na odrobinę ładu i estetyki. Uroczyście przysięgam, że w końcu posprzątam ten bałagan.

Sałata czy jabłonka? Balkonowe niespodzianki


W jednej z doniczek, gdzie chyba miała rosnąć sałata, coś jakiś czas temu zaczęło kiełkować.
Tyle że… to nie wygląda jak sałata. Mam przeczucie, że trzymam dwie młode jabłonki. Jak się tam znalazły? Mogę tylko podejrzewać ale jestem przekonana, że miałam z tym coś wspólnego.

Sekretne mieszanki od mamy – kwiatowa ruletka


Ostatnio wysiałam dwa miksy kwiatów z nasion, które dostałam od mamy. Ich wiek jest równie tajemniczy jak skład.
Ale w jednej z doniczek już coś zaczyna rosnąć – maleńkie zielone punkciki, jak zapowiedź wiosennej niespodzianki. Balkonowa ruletka trwa!

Pierwsze rozsady pomidorów i współlokatorzy z przypadku





Część pomidorów doczekała się wreszcie przesadzenia do większych donic. Żeby nie było im smutno, dosadziłam im towarzyszy – kilka malutkich sadzonek pietruszki i coś, co wygląda jak szczypiorek... albo por. Nie jestem pewna. Ale się dowiem!

Nowy lokator w bonusie – gratis z worka ziemi




Przy przesypywaniu ziemi do doniczki, zauważyłam niespodziankę – wśród grudek pojawiła się mała, wykiełkowana roślinka.
Nie miałam serca jej wyrzucić.
Została ze mną. Zasadziłam ją w osobnej doniczce i czekam, aż powie mi kim jest.
Może to będzie królowa balkonu? Może znowu jabłonka? Albo obcy który zaatakuje planetę 🙂

Zero waste na balkonie – sprytnie i oszczędnie

Do rozsady zaczęłam używać opakowań po jogurtach.
Zamiast kupować plastikowe mini doniczki, postawiłam na to, co i tak by trafiło do śmieci.
Nie tylko to praktyczne i ekonomiczne, ale i całkiem poręczne – idealne na pierwsze siewki.
Czuję się trochę jak bohaterka ekologicznego DIY.
I serio – to działa!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rzodkiewkowy numer i kwiaty za elektrośmieci

Balkonowy armageddon

Majowe porządki - Wielki upadek regału wstydu